
Chciałbym poruszyć temat makroelementu, który jest niezwykle ważny dla naszego organizmu.
Dostarcza 9 kcal energii z 1 grama, utrzymuje temperaturę ciała i jest naszym naturalnym izolatorem, chroni delikatne narządy wewnętrzne oraz jest materiałem budulcowym dla błon komórkowych, jest głównym zapasowym materiałem energetycznym, zwiększa sytość, wchodzi w skład płynów ustrojowych, jest nośnikiem witamin A, D, E, K – mowa o tłuszczu.
Tłuszcz jest nieodzownym składnikiem organizmu każdego z nas, który zapewnia nam prawidłowy przebieg w.w. funkcji metabolicznych. Tylko dodatni dzienny bilans energetyczny powoduje odkładanie się tłuszczu w postaci rezerwy energetycznej w podskórnej tkance tłuszczowej. Okoliczność ta niestety stanowi patologię współczesnej cywilizacji, jaką jest otyłość.
Sam składnik pokarmowy nie jest przyczyną otyłości u ludzi, a niezbilansowana dieta i złe nawyki żywieniowe, w których wartość energetyczna znacznie przewyższa wydatek energetyczny.
Jedną z metod „spalenia” nadmiernej ilości tkanki tłuszczowej jest bowiem wprowadzenie deficytu kalorycznego. Powyższe jest ściśle związane z glikolityczną przemianą cukrowców, aczkolwiek o tym napiszę w kolejnych odsłonach. Chcąc polepszyć właściwy stan zdrowia należy wiedzieć, które źródła tłuszczów są „dobre”, a które „złe” (przedstawiam na powyższym diagramie). Chciałbym przypomnieć, że całkowite wyeliminowanie tłuszczu z diety człowieka jest niemożliwe, a skutki takiego postępowania mogły by być katastrofalne dla zdrowia.
Współcześnie dieta europejska dostarcza za dużą ilość n-6, kiedy podaż n-3 w diecie jest bardzo niska. Powoduje to znaczne zaburzenie stosunku n-6 do n-3, który wynosi 20:1, gdy prawidłowy powinien wynosić 4:1. Przypomnę, że długotrwały nadmiar podaży kwasów tłuszczowych n-6 w diecie sprzyja osłabieniu funkcji układu odpornościowego i nadmiernej skłonności do stanów zapalnych.